top of page

Zaburzenia lękowe, objaw tężyczki, objaw Raynauda, migreny – co może je łączyć?

Zaktualizowano: 15 lip


Zaburzenia lękowe, objawy tężyczki, objaw Raynauda, migreny, a nawet bóle psychosomatyczne mogą być ze sobą bliżej powiązane, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Mrowienie dłoni, skurcze, uczucie duszności, kołatanie serca, napięcie w ciele, objaw Raynauda czy migreny potrafią tworzyć obraz, który jest trudny do jednoznacznego zrozumienia. U części osób objawy somatyczne mogą być nasilane przez stres, zaburzenia lękowe, hiperwentylację lub utrzymujące się pobudzenie układu nerwowego. U innych ich przyczyną jest konkretna choroba neurologiczna, endokrynologiczna, reumatologiczna albo zaburzenie gospodarki elektrolitowej. Niekiedy oba obszary współistnieją i wzajemnie się nasilają. W artykule łączę dostępne informacje medyczne, perspektywę psychoterapeutyczną oraz własne doświadczenie wieloletnich, trudnych do jednoznacznego wyjaśnienia objawów z ciała.


Ważne: nagłe drętwienie lub osłabienie jednej strony ciała, asymetria twarzy, trudności w mówieniu lub rozumieniu, nagłe zaburzenia widzenia, utrata równowagi albo wyjątkowo silny ból głowy wymagają pilnej pomocy medycznej. Nawet u osoby ze zdiagnozowaną migreną z aurą, tężyczką, bądź inną stwierdzoną chorobą nie należy samodzielnie zakładać, że kolejny nietypowy napad jest jedynie np. migreną. Należy zadzwonić pod numer 112 lub 999.





Moja historia alarmujących objawów z ciała


Mrowienie i drętwienie ciała - początki


Na początku chciałabym się podzielić swoją historią. Chcę podkreślić, że nie chcę, aby była ona wyznacznikiem do autodiagnozy, ani wyboru drogi leczenia czytelnika artykułu. To jest moja historia, ktoś inny z tymi samymi objawami może chorować na inne schorzenia niż ja. Moją intencją jest opowiedzenie historii, która mam nadzieję, że kogoś zainspiruje do spojrzenia na objawy z ciała jak na głos nawołujący do zadbania o siebie.



Moja historia niepokojących objawów z ciała, to najprawdopodobniej historia znaczącej części mojego życia. Historia wpływu mojej struktury charakteru, wychowania, wzorców rodzinnych i genetyki na postrzeganie świata oraz wchodzenie w kontakt z tym światem. Zrozumienie tej tezy przyszło do mnie naście lat po pierwszym silnym odczuciu objawów mrowienia i drętwienia w ciele, który wystąpił kiedy byłam nastolatką. Pierwsze symptomy były mi diagnozowane jako uczulenie na paracetamol - bez potwierdzenia medycznego. Teraz jestem pewna, że to był pierwszy zapamiętany przeze mnie sygnał z ciała świadczący o tym, że dzieje się ze mną coś nie w porządku. Była to przestroga, którą nie wiedziałam jak odczytać, a przez to zapowiedź kaskady dalszych problemów zdrowotnych. Objawy te przez okres bycia nastolatką pojawiały się rzadko, czasami tylko raz na pół roku, może nawet rzadziej. Na studiach napady mrowienia i drętwienia nasiliły się pod względem intensywności. Pamiętam jak drętwiała mi zazwyczaj jedna strona ciała, czułam wtedy lęk, splątanie - trudno było mi zebrać myśli, a tym bardziej je wypowiedzieć.


Nie były to jednak jedyne sygnały z ciała, które miały dać mi znać, żeby zająć się swoim zdrowiem.



Bóle głowy wraz z utratą części pola widzenia


Kolejnym objawem ostrzegawczym w okresie bycia nastolatką były bóle głowy. Najpierw były to jedynie bóle głowy, a w późniejszym okresie bóle głowy wraz z utratą części pola widzenia i uczuciem dezorientacji. Przy tych objawach jako nastolatka trafiłam na tydzień do szpitala na oddział neurologiczny. Po tygodniu kompleksowych badań (nie pamiętam dokładnie wszystkich badań, pamiętam jednak, że na pewno miałam MRI głowy oraz EEG, badania krwi) lekarz neurolog stwierdził, że z badań nic nie wynika i że będzie trzeba dalej obserwować objawy. Stwierdził również, że najprawdopodobniej jest to migrena z aurą. Czym są poszczególne choroby, bądź objawy stwierdzane mi na przestrzeni lat opisuje w dalszej części artykułu.



Sine palce


Jakby objawów było mało w okresie bycia nastolatką, którejś zimy zauważyłam oraz poczułam, że coś nietypowego dzieje się z moimi palcami u rąk i nóg. Któregoś razu po przyjściu z dworu do ciepłego pomieszczenia zwróciłam uwagę na swoje palce, były one trupio sine, tak jakby coś odcięło im dopływ krwi. Ich obraz był przerażający. Towarzyszył temu ból, poczucie odrętwienia i problem z poruszaniem palcami. Objaw mijał po ich rozgrzaniu. Sytuacja zaczynała się powtarzać przy wyjściach nawet na delikatny chłód. Znowu trafiłam do lekarza, tym razem otrzymałam informację, że to czego doświadczam to objaw Raynauda. Na tym etapie nie kojarzę, żebym miała robione dodatkowe badania stwierdzające, czy jest to objaw pierwotny, czy wtórny. Dopiero w trakcie studiów, ze względu na moje złe samopoczucie zaczęłam dociekać i robić badania. Udałam się do reumatologa, który po przeprowadzeniu badań stwierdził, że jest to najprawdopodobniej objaw pierwotny, natomiast mimo dobrych wyników badań, powinnam kontrolować swój stan zdrowia, bo nie wykluczone, że jakaś choroba reumatologiczna może pojawić się z wiekiem.



Bóle mięśni, parestazje i ciągłe zmęczenie


Bóle mięśni, pojawiły się dużo później, po 35 roku życia. Do tej pory trudno mi rozróżnić, co mogę nazwać bólem mięśni, a co parestezjami. Pisząc "parestezje" mam na myśli nieprzyjemne oraz dziwne odczucia w ciele, które pojawiają się bez wyraźnego bodźca albo są nieproporcjonalne do bodźca. Najczęściej występują jako mrowienie, drętwienie, „prądy”, kłucie igiełkami, pieczenie, uczucie chodzenia mrówek po skórze, osłabione lub zmienione czucie. W porównaniu z pierwszymi objawami mrowienia i drętwienia z wieku nastoletniego, objawy te zmieniły się w postać przewlekłą. Do objawów doszło również ciągłe zmęczenie.



Wizyty na SOR-ze


Mimo stwierdzonej migreny z aurą, na studiach kiedy dopadał mnie napad mrowienia i drętwienia jednej strony ciała, bełkotliwa mowa, trudność w mówieniu i rozumieniu, nagłe zaburzenie widzenia, do tego nagły silny ból głowy, dezorientacja i splątanie - wielokrotnie trafiałam na SOR. Objawy, których doświadczałam są prawie tożsame z udarem, stąd w początkowym okresie trudno było zarówno mi, jak i osobom bliskim nie reagować i wytrwale wierzyć, że jest to tylko migrena. Przy jednej z takich wizyt na SOR-ze został mi stwierdzony epizod tężyczki jawnej. Udaru, całe szczęście nigdy nie doświadczyłam. Niestety doświadczyłam za to wielu nieprzyjemności ze strony szpitali. Nie chce jednak tego artykułu poświęcać na opisywanie moich odczuć dotyczących stanu służby zdrowia w Polsce.


Informacja o tężyczce zmotywowała mnie do dalszej diagnostyki w tym kierunku. Co ciekawe, tężyczki jawnej nie udało mi się potwierdzić, natomiast poprzez badanie EMG został mi potwierdzony objaw tężyczki utajonej. Do choroby podstawowej, której objawem może być tężyczka również nie udało mi się dotrzeć poprzez badania laboratoryjne - mam jednak podejrzenia, co w moim przypadku odegrało główną rolę w zaburzeniu homeostazy mojego organizmu.



Diagnoza, a może jej brak


Niestety nie udało mi się znaleźć jednej przyczyny moich objawów. Może zabrakło mi wytrwałości, a może nie ma jednej przyczyny, a jest ich wiele. Znalazłam jednak sposób, na to, by wyciszyć objawy i móc cieszyć się życiem.


Poza suplementacją w odniesieniu do tężyczki utajonej nie miałam pomysłu, jak mogę sobie pomóc. Byłam świadoma, że stres nie sprzyja moim przypadłościom, jednak trudno było mi uwierzyć, że to właśnie przez stres mam takie objawy, tym bardziej, że przez większość życia postrzegałam siebie jako osobę spokojną i nie doświadczającą lęku w wysokim natężeniu. Obserwując ludzi wokół siebie byłam przekonana, że poziom lęku z jakim żyję, jest nawet poniżej przeciętnej. Myliłam się, z czasem zrozumiałam, że ja w porównaniu do innych osób tego lęku nie pokazuję na zewnątrz (później przyszło dodatkowe zrozumienie, że czucie mojego ciała jest poza moją świadomością), ale to nie zmniejszało jego skutków ubocznych odkładających się w moim ciele, a wręcz przeciwnie, potęgowało jego negatywne działanie. Oczywiście tylko do pewnego momentu, w którym to ciało już tak usilnie wołało o pomoc, że nie dało mi ono wyboru, i musiałam postawić je na pierwszym miejscu w swoich priorytetach, dać mu uwagę i otoczyć opieką.


Moja droga powrotu do poczucia zdrowia


Droga do zadbania o ciało i głowę była długa i bez natychmiastowych efektów. Z góry uprzedzam, że jest to zazwyczaj proces wymagający ogromnej cierpliwości. Czasami efekty mogą przyjść po miesiącu, po roku lub dłużej, ale pocieszające jest to, że jak już przyjdą efekty, to są one często trwałe. Nie chce wymieniać wszystkich aktywności jakich próbowałam (a było ich ogrom), aby wrócić do homeostazy, chce się podzielić pokrótce tymi, które w moim przekonaniu były w tym powrocie dla mnie najważniejsze. Od razu zastrzegam, że kolejność w jakich je wymienię nie jest istotna oraz, że nie każda praktyka/droga jest dla każdego. Warto korzystać ze wsparcia profesjonalistów, bądź po prostu bacznie obserwować siebie, aby dana praktyka pomogła, a nie zaszkodziła.

W moim przypadku drogą do zdrowia okazała się m.in. medytacja. Moją ulubiona praktyką jest Vipassana, dzięki której nauczyłam się dawać uwagę swojemu ciału oraz pozostawać w czuciu doznań bez oceny, czy są one przyjemne, czy też nie. Umiejętność ta, szczególnie może być przydatna dla osób, które doświadczają bólu w ciele. Niestety, nie jest to proste, wymaga wielogodzinnej praktyki, aby ból nie zamieniał się w cierpienie, a pozostał jedynie doznaniem. Temat medytacji jest tematem rzeką, są do niej przeciwskazania i nie jest ona dla wszystkich. Jednak, tak jak to już podkreśliłam wcześniej, chce pokrótce wymienić, co mi pomogło, nie tworząc rozbudowanych opisów, a dać jedynie inspirację, do własnego sprawdzenia.

Kolejnym ważnym aspektem w zadbaniu o ciało, była dla mnie praca z nerwem błędnym. Bardzo zainteresowała mnie teoria poliwagalna Stephen W. Porges'a. Porges twierdzi, że zanim człowiek „wybierze” reakcję emocjonalną, jego układ nerwowy już ocenia poziom bezpieczeństwa i uruchamia jeden z trybów: kontakt, walkę/ucieczkę albo zamrożenie.

Praca z nerwem błędnym opiera się na założeniu, że stan układu autonomicznego wpływa na emocje, poczucie bezpieczeństwa, ciało, kontakt i relacje. Nie chodzi więc o „magiczne resetowanie nerwu”, tylko o wspieranie regulacji organizmu: od pobudzenia, napięcia i alarmu w stronę większej stabilności, kontaktu i zdolności wyboru. Nie wszystkie założenia teorii poliwagalnej są bezdyskusyjnie potwierdzone naukowo. Ja jednak przypuszczam, że to właśnie to ta teoria potwierdza, iż niektóre asany w jodze, które później wykorzystywałam do codziennych czynności i aktywacji nerwu błędnego, pozwalały mi doświadczać chociażby chwilowych wytchnień od bóli somatycznych. Moją ulubioną pozycją jest pozycja sfinksa, którą wykorzystuje np. do pracy przy komputerze. Kładę się na łóżku, brzuchem na materacu, podkładam poduszki pod brodę, łokcie opieram na łóżku, komputer kładę przed sobą i w ten sposób pracuję. Wiem, że nie jest to pozycja dla wszystkich. Możliwe, że każdy musi odkryć swoją, która da mu ulgę, jedocześnie będzie aktywować nerw błędny i nie będzie negatywnie wpływać na jego obecny stan fizyczny, a przede wszystkim stan kręgosłupa. Całe szczęście większość asan wpływa na pracę nerwu błędnego i jest ich dużo. W moim odczuciu warto po eksplorować, czy może jest jakaś pozycja ciała, która będzie Wam pomocna. Pisząc o pracy z nerwem błędnym na myśl przychodzi mi wszelkiego rodzaju delikatne ruchy ciałem, które go wyciszają jak np. kołysanie, bujanie się oraz intuicyjny śpiew, taniec, ćwiczenia ze wzrokiem (np. ćwiczenie salamandry), mruczenie lub nucenie pod nosem i wiele, wiele innych.

Punktem przełomowym w moim przypadku było pójście na własną psychoterapie. Głównym uświadomieniem, które nie przyszło od razu, była dla mnie konstrukcja mojego charakteru, schematów zachowań, oraz to, że można patrzeć na świat inaczej niż dotychczas. Zaczynając od schematów rodzinnych, w mojej bliskiej rodzinie zachowanie członków rodziny naznaczone było ogromnym lękiem, a zachowania lękowe były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Lękowe podejście do świata wyniosłam więc z domu, jako coś naturalnego, znajomego i paradoksalnie w moim odczuciu chroniącego. Niestety ten ochronny mechanizm, ze względu na to, że był on zaburzony (zbyt nasilony) wykańczał mój układ nerwowy z każdym rokiem mojego życia. Dzisiaj, wiem, że dzięki psychoterapii zyskałam nowe świadome życie. Pisząc świadome, mam na myśli świadomość myśli, sygnałów z ciała, emocji i przede wszystkim konsekwencji swoich schematów i zachowań, w tym konsekwencji zdrowotnych. Zaangażowanie w poznawanie siebie było w moim przypadku tak pochłaniające, że postanowiłam zająć się tym profesjonalnie, aby móc dzielić się swoimi doświadczeniami i wspierać osoby w ich drodze samopoznania. Sama korzystałam z psychoterapii Gestalt, dzięki której doświadczyłam uzdrawiającej mocy samoświadomości, stąd wybór nurtu, w którym chciałam pracować był prosty. Za rozwojem własnym przyszły również zmiany w życiu prywatnym i zawodowym. Własne zdrowie postawiłam na pierwszym miejscu w swoim życiu, a dzięki temu, mogę być i żyć w pełni zarówno dla siebie, jak i dla innych.




Dlaczego zaburzenia lękowe, objaw tężyczki, objaw Raynauda, migreny mogą współwystępować?



W poniższym tekście przyglądam się temu, dlaczego zaburzenia lękowe, objawy tężyczkowe, objaw Raynauda i migrena mogą występować u jednej osoby. Nie oznacza to, że tworzą jedną chorobę ani że mają wspólną, pojedynczą przyczynę. Bardziej prawdopodobne jest nakładanie się kilku mechanizmów: reakcji na stres, zmian sposobu oddychania, pobudzenia autonomicznego układu nerwowego, nadpobudliwości nerwowo-mięśniowej, reaktywności naczyń krwionośnych oraz indywidualnej podatności na ból i sygnały płynące z ciała.


Współwystępowanie tych objawów może być więc zrozumiałe z perspektywy psychofizjologicznej, ale nie powinno prowadzić do zbyt prostego wniosku, że „wszystko jest od stresu”. Każda z tych dolegliwości wymaga osobnej oceny medycznej, a czynniki psychologiczne mogą być przyczyną części objawów, ich wyzwalaczem, czynnikiem nasilającym albo konsekwencją przewlekłego chorowania.


Tężyczka i nadpobudliwość nerwowo-mięśniowa


Tężyczka nie jest jednorodną jednostką chorobową, lecz zespołem objawów związanych ze zwiększoną pobudliwością nerwowo-mięśniową. Mogą pojawiać się mrowienia, drętwienia, bolesne skurcze, uczucie „ściągania” mięśni, drżenia, kołatanie serca, duszność, zawroty głowy oraz charakterystyczne skurcze dłoni lub stóp.


W postaci jawnej objawy mogą wiązać się między innymi ze spadkiem stężenia wapnia zjonizowanego, niedoborem magnezu, niedoczynnością przytarczyc, zaburzeniami wchłaniania, ciężkim niedoborem witaminy D albo innymi stanami prowadzącymi do zaburzenia gospodarki wapniowo-magnezowej. W takim przypadku konieczne jest poszukiwanie i leczenie przyczyny medycznej.


Określenie „tężyczka utajona” jest bardziej niejednoznaczne. Objawy przypisywane tej postaci mogą występować także w wielu innych schorzeniach somatycznych, neurologicznych, funkcjonalnych i lękowych. Sam dodatni wynik próby tężyczkowej lub badania EMG nie powinien być interpretowany w oderwaniu od obrazu klinicznego, badań laboratoryjnych i pozostałej diagnostyki.


Co łączy objawy tężyczkowe i zaburzenia lękowe?


Jednym z najlepiej opisanych mechanizmów łączących lęk z objawami tężyczkowymi jest hiperwentylacja, czyli oddychanie zbyt szybkie lub zbyt głębokie w stosunku do potrzeb organizmu. Może pojawiać się podczas napadu paniki, silnego napięcia albo utrwalonego nieprawidłowego wzorca oddychania.



Hiperwentylacja obniża stężenie dwutlenku węgla we krwi i prowadzi do zasadowicy oddechowej. W takich warunkach może przejściowo zmniejszać się frakcja wapnia zjonizowanego, a w konsekwencji pojawiają się parestezje, skurcze dłoni, drętwienie okolicy ust, zawroty głowy, uczucie nierealności, osłabienie i trudność w swobodnym oddychaniu.


Łatwo powstaje wtedy błędne koło: lęk zmienia sposób oddychania, zmieniony oddech nasila objawy z ciała, a te są interpretowane jako oznaka poważnego zagrożenia. Wzrost lęku prowadzi do jeszcze większego pobudzenia i nasilenia hiperwentylacji.


Z tego powodu obraz napadu paniki, dysfunkcyjnego oddychania i objawów nazywanych tężyczkowymi może się częściowo nakładać. Nie oznacza to jednak, że każda tężyczka jest skutkiem zaburzenia lękowego. Przy udokumentowanej hipokalcemii, niedoborze magnezu, nieprawidłowym PTH lub innej uchwytnej przyczynie metabolicznej lęk jest częściej czynnikiem współistniejącym lub nasilającym niż pełnym wyjaśnieniem objawów.


Odwrotna sytuacja może występować wtedy, gdy objawy są napadowe, silnie związane ze stresem i sposobem oddychania, a wyniki badań pozostają prawidłowe albo tylko graniczne. Wówczas zaburzenie lękowe, napady paniki lub utrwalony nieprawidłowy wzorzec oddychania mogą stanowić ważny mechanizm podtrzymujący dolegliwości.


Gdzie w tym obrazie znajduje się objaw Raynauda?


Objaw Raynauda polega na napadowym, nadmiernym zwężeniu naczyń krwionośnych, najczęściej w palcach dłoni lub stóp. Podstawowym czynnikiem wyzwalającym jest zwykle chłód lub nagła zmiana temperatury, ale u części osób napad może zostać sprowokowany również przez stres emocjonalny.


W trakcie napadu dochodzi do czasowego ograniczenia przepływu krwi. Palce mogą blednąć lub sinieć, a zmianom koloru mogą towarzyszyć drętwienie, mrowienie, ból i trudność w poruszaniu palcami. Po ogrzaniu może pojawić się zaczerwienienie, pulsowanie albo pieczenie.


Więcej informacji można znaleźć w opracowaniu NHS dotyczącym objawu Raynauda.


Jednym z mechanizmów łączących objaw Raynauda ze stresem jest pobudzenie współczulnej części autonomicznego układu nerwowego. Układ ten uczestniczy w mobilizacji organizmu i wpływa między innymi na napięcie naczyń krwionośnych. U osoby ze szczególną podatnością naczyniową reakcja na zimno lub stres może być silniejsza niż u innych osób.


Nie oznacza to, że lęk jest przyczyną objawu Raynauda ani że jest on wyłącznie objawem psychosomatycznym. Objaw Raynauda może mieć postać pierwotną, ale może także towarzyszyć chorobom autoimmunologicznym, reumatologicznym i innym schorzeniom. Stres może być jednym z wyzwalaczy lub czynników nasilających, natomiast sama podatność naczyniowa wymaga odrębnej oceny medycznej.


Z perspektywy omawianego tematu istotne jest to, że pobudzenie stresowe może wpływać jednocześnie na sposób oddychania, napięcie mięśni i regulację naczyń krwionośnych. U jednej osoby mogą więc w tym samym czasie pojawić się mrowienia związane z hiperwentylacją, napięcie mięśni oraz napadowe zmiany krążenia w obrębie palców.


Migrena a lęk i pobudzenie autonomicznego układu nerwowego


Migrena jest chorobą neurologiczną, a nie prostym skutkiem stresu ani nieradzenia sobie z emocjami. Jednocześnie migrena i zaburzenia lękowe często współwystępują, a ich relacja może być dwukierunkowa. Napięcie i stres mogą u części osób zwiększać podatność na napad, natomiast ból, nieprzewidywalność oraz objawy neurologiczne migreny mogą nasilać lęk przed kolejnym epizodem.


W przebiegu migreny mogą pojawiać się również zmiany związane z funkcjonowaniem autonomicznego układu nerwowego. Nie oznacza to, że zaburzenia autonomiczne stanowią jedyną przyczynę migreny, ale pokazuje, że regulacja pobudzenia organizmu może uczestniczyć w jej przebiegu.


Szczególną trudność diagnostyczną może stanowić migrena z aurą. Aura może obejmować odwracalne zaburzenia widzenia, czucia i mowy. Mogą wystąpić mrowienia, drętwienia, zaburzenia pola widzenia, trudności z wypowiadaniem słów albo poczucie dezorientacji. Dla osoby doświadczającej takich objawów mogą one przypominać udar, przemijający atak niedokrwienny lub inne schorzenie neurologiczne.


Rzetelne informacje dotyczące jej objawów, rozpoznawania i leczenia przedstawia National Institute of Neurological Disorders and Stroke.


Parestezje występujące podczas migreny z aurą i parestezje związane z hiperwentylacją nie muszą mieć tego samego mechanizmu. Mogą jednak występować u jednej osoby, nakładać się na siebie i wzajemnie nasilać lęk. Dlatego podobieństwo objawów nie powinno prowadzić do automatycznego uznania ich za przejaw jednej choroby.


Wspólne mechanizmy, ale nie jedna wspólna choroba


Zaburzenia lękowe, objawy tężyczkowe, objaw Raynauda i migrena nie tworzą jednej jednostki chorobowej. Mogą jednak współwystępować, ponieważ część mechanizmów wpływających na ich przebieg może się nakładać.


1. Reaktywność na stres. Pobudzenie autonomicznego układu nerwowego wpływa na oddech, napięcie mięśni, rytm serca, odczuwanie bólu oraz napięcie naczyń krwionośnych. U jednej osoby stres może więc nasilać objawy lękowe, sprzyjać hiperwentylacji, wyzwalać napad Raynauda lub obniżać próg wystąpienia migreny. Nie oznacza to jednak, że stres jest jedyną lub pierwotną przyczyną każdej z tych dolegliwości.


2. Zmiana wzorca oddychania. Podczas silnego lęku część osób zaczyna oddychać zbyt szybko lub zbyt głęboko. Zmiana równowagi kwasowo-zasadowej może wtedy powodować mrowienia, drętwienia, zawroty głowy oraz skurcze mięśni. Mechanizm ten ma szczególne znaczenie w relacji między lękiem, hiperwentylacją i objawami tężyczkowymi.


3. Pobudzenie współczulne i reakcje naczyniowe. Reakcja mobilizacji organizmu wiąże się między innymi ze zmianami w pracy serca i napięciu naczyń. U osoby podatnej może to nasilać kołatanie serca, uczucie zimna, drżenie oraz napady objawu Raynauda. Pobudzenie autonomiczne może również towarzyszyć napadowi migreny.


4. Błędne koło objawu i lęku. Silne lub niezrozumiałe doznanie z ciała może wywołać poczucie zagrożenia. Lęk zwiększa pobudzenie organizmu, zmienia oddech i kieruje uwagę jeszcze mocniej na ciało. Objawy stają się bardziej intensywne, co ponownie zwiększa lęk. Mechanizm ten może podtrzymywać cierpienie niezależnie od tego, czy pierwszy objaw miał przyczynę neurologiczną, naczyniową, metaboliczną czy psychofizjologiczną.


5. Zwiększona wrażliwość na sygnały z ciała. Niektóre osoby silniej odczuwają zmiany napięcia mięśni, rytmu serca, oddechu, temperatury, przepływu krwi lub bólu. Sama zwiększona wrażliwość nie jest chorobą, ale może sprawiać, że kilka różnych dolegliwości jest przeżywanych intensywniej i mocniej wpływa na codzienne funkcjonowanie.


6. Czynniki biologiczne i metaboliczne. Zaburzenia gospodarki wapniowo-magnezowej mogą bezpośrednio wpływać na pobudliwość nerwowo-mięśniową. Nie są jednak ustalonym wspólnym wyjaśnieniem dla migreny, objawu Raynauda i zaburzeń lękowych. Dlatego nie należy zakładać, że niewielkie odchylenie laboratoryjne tłumaczy wszystkie objawy występujące u jednej osoby.


Co wynika z obecnego stanu wiedzy?

Nadal brakuje badań, które równocześnie analizowałyby zaburzenia lękowe, objawy tężyczkowe, migrenę i objaw Raynauda. Nie można więc mówić o jednej potwierdzonej osi łączącej wszystkie te problemy.


Dostępna wiedza pozwala jednak wskazać mechanizmy, które mogą się nakładać: reakcję stresową, pobudzenie autonomicznego układu nerwowego, zmiany sposobu oddychania, nadpobudliwość nerwowo-mięśniową, reaktywność naczyń oraz większą podatność na ból i sygnały z ciała.


Najbardziej trafne jest więc myślenie zintegrowane. U jednej osoby może jednocześnie występować choroba neurologiczna, podatność naczyniowa, zaburzenie gospodarki elektrolitowej oraz lęk nasilający odczuwanie i interpretowanie objawów. Każdy z tych elementów może wymagać innego rodzaju pomocy.


Dlaczego diagnostyka powinna obejmować ciało i psychikę?


Najbezpieczniejsza zasada brzmi: najpierw należy wykluczyć stany nagłe i uchwytne przyczyny medyczne, a następnie ocenić mechanizmy podtrzymujące objawy. Przy wyraźnej hipokalcemii, zaburzeniach PTH, niedoborach, objawach neurologicznych albo nietypowym objawie Raynauda priorytetem jest diagnostyka i leczenie lekarskie.


Jeżeli natomiast objawy są nawracające, nasilają się pod wpływem stresu i oddychania, a badania nie wyjaśniają w pełni ich intensywności, warto równolegle przyjrzeć się zaburzeniom lękowym, napadom paniki, sposobowi oddychania, napięciu mięśniowemu oraz temu, jak osoba interpretuje sygnały z ciała.


Konsultacja psychologiczna lub psychiatryczna nie oznacza, że „wszystko siedzi w głowie”.

Jest częścią rzetelnej diagnostyki różnicowej. Psychoterapia nie zastępuje leczenia niedoborów, chorób przytarczyc, migreny ani wtórnego objawu Raynauda, ale może ograniczać lęk, katastroficzne interpretacje objawów, unikanie aktywności i mechanizmy podtrzymujące przewlekłe pobudzenie.


Wsparcie psychoterapeutyczne przy objawach z ciała

Gdy objawy lękowe, napięcie, migreny lub dolegliwości przypominające tężyczkę utrzymują się przez dłuższy czas, mogą wpływać nie tylko na ciało, ale również na poczucie bezpieczeństwa, codzienne funkcjonowanie i relacje. Psychoterapia nie zastępuje diagnostyki medycznej, jednak może pomóc lepiej rozumieć związek między stresem, emocjami, sposobem oddychania i reakcjami układu nerwowego.

Więcej o obszarach, z którymi pracuję, przeczytasz na stronie: lęk, napięcie i objawy psychosomatyczne.

Jeżeli rozpoznajesz u siebie podobne doświadczenia i chcesz przyjrzeć się im w bezpiecznej relacji terapeutycznej, możesz umówić konsultację psychoterapeutyczną.


Podsumowanie

Osoba ze skłonnością do hiperwentylacji, wysoką reaktywnością na stres, szczególną podatnością naczyń krwionośnych oraz zaburzeniami gospodarki wapniowo-magnezowej może doświadczać parestezji, skurczów dłoni, kołatania serca, napadów objawu Raynauda oraz migren.


Nie oznacza to jednak, że wszystkie te objawy są przejawem jednej choroby. Bardziej prawdopodobne jest nakładanie się mechanizmów metabolicznych, neurologicznych, naczyniowych, oddechowych i psychologicznych. Stres i lęk mogą część z nich wyzwalać lub nasilać, ale nie powinny być automatycznie uznawane za jedyne wyjaśnienie dolegliwości.


Najbardziej racjonalna ścieżka pomocy nie polega więc na wyborze „albo lekarz, albo psychoterapeuta”. W zależności od objawów może być potrzebna współpraca lekarza rodzinnego, neurologa, endokrynologa, reumatologa, fizjoterapeuty, psychoterapeuty, a czasem także psychiatry. Takie podejście zmniejsza ryzyko zarówno nadmiernego przypisywania objawów psychice, jak i nadmiernej medykalizacji dolegliwości nasilanych przez lęk i przewlekłe pobudzenie.


Ważne: nagłe jednostronne osłabienie lub drętwienie ciała, opadanie kącika ust, zaburzenia mowy, nagłe zaburzenia widzenia, utrata równowagi albo wyjątkowo silny, nietypowy ból głowy wymagają pilnej oceny medycznej. Nie należy samodzielnie zakładać, że są to wyłącznie objawy migreny, lęku lub tężyczki.



FAQ


Czy warto wesprzeć się psychoterapią przy objawach tężyczki ?


Tak — jeśli objawy mają komponent stresowy, hiperwentylacyjny, lękowy albo utrzymują się mimo korekty podstawowych nieprawidłowości metabolicznych. W praktyce klinicznej największy sens ma to w obrazach utajonych, nawrotowych i „funkcjonalnych”, z towarzyszącym zburzeniom lękowym, unikaniem i nadmiernym skupieniem na doznaniach z ciała. W tężyczce jawnej psychoterapia ma rolę przede wszystkim wspomagającą: redukuje wtórny lęk, poprawia radzenie sobie i może ograniczać napędzanie objawów przez hiperwentylację, ale nie zastąpi leczenia przyczynowego.


Czy zaburzenia lękowe mogą być chorobą podstawową przy objawach tężyczki ?


Tak, ale głównie w prezentacjach zbliżonych do tężyczki utajonej, zespół hiperwentylacji albo zaburzenie wzorca oddychania. Tam zaburzenie lękowe może być faktycznym zaburzeniem podstawowym, a napad „tężyczki” jego fizjologiczną ekspresją. W tężyczce jawnej z hipokalcemią, niskim PTH lub uchwytną hypomagnesemia zaburzenie lękowe rzadko jest pełnym wyjaśnieniem — częściej współistnieje i zaostrza przebieg.



Kiedy mrowienie i drętwienie wymagają pilnej pomocy?


Pilnej pomocy wymagają zwłaszcza nagłe jednostronne drętwienie lub osłabienie, opadanie kącika ust, zaburzenia mowy, nagłe problemy z widzeniem, utrata równowagi albo bardzo silny, nietypowy ból głowy. W takiej sytuacji należy zadzwonić pod 112 lub 999.



Nie musisz pozostawać z tym samodzielnie


Przewlekłe objawy z ciała mogą wywoływać niepokój, poczucie bezradności i ciągłą potrzebę kontrolowania swojego stanu zdrowia. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć swoje reakcje i sprawdzić, czy psychoterapia może być dla Ciebie pomocna, zapraszam do rezerwacji pierwszego spotkania.



Artykuł ma charakter edukacyjny i osobisty. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej, diagnozy ani indywidualnie dobranego leczenia.



Przeczytaj również


Autor: Agata Pielesiek

Psychoterapeutka w trakcie szkolenia w nurcie Gestalt



Opublikowano: 10 lipca 2026 r.

Aktualizacja: 13 lipca 2026 r.



Komentarze


Zostańmy w kontakcie

 

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać informacje o nowych tekstach dotyczących lęku, emocji, objawów psychosomatycznych i psychoterapii Gestalt.

© 2026 Agata Pielesiek | psychoterapia Gestalt

bottom of page